Nasze życie utkane jest z detali. Gdy ich nie dostrzegamy, omija nas jego esencja…
Tak łatwo zgubić swoje życie. Wpatrując się w innych, stracić poczucie sensu i zadowolenia, umiejętność odczuwania prostej radości z tego, co przynosi nam codzienność. Tak łatwo zapędzić się w wyścigu o wielkie i ważne momenty, całkowicie pomijając te drobne, z których przecież składa się nasze życie. Tak łatwo porównywać się do innych, nie będąc nigdy zadowoloną z samej siebie. Patrzeć na cudze życie, zamiast dostrzec i docenić swoje własne. Warto jednak uświadomić sobie, że porównywanie się do innych to najbardziej podstępna pułapka, w jaką możemy wpaść. Nie wszyscy przecież startujemy z tego samego punktu, a każdy z nas zmierza do innego celu.
Gdy myślę o umiejętności dostrzegania małych szczęść naszego życia codziennego, wraca do mnie pewna historia sprzed lat. Byłam wtedy małą dziewczynką, która wyruszyła z rodzicami na wakacje nad morze. Pewnego dnia odwiedziliśmy miasteczko oddalone o kilka kilometrów od naszego ośrodka wypoczynkowego. Słońce ogrzewało nas przyjemnie, gdy spacerowaliśmy po rynku jedząc lody śmietankowe. Skręciliśmy w jakąś uliczkę, a naszym oczom ukazał się on – okazały i rozłożysty dom handlowy. Stanęłam jak zaczarowana, wpatrując się w ogromną błękitną rybę, która wyrosła przed moimi oczami. Jedna ze ścian budynku ozdobiona była modną w tamtych latach mozaiką, układającą się w kształt ryby rzuconej wśród morskie fale. Oniemiałam wpatrując się w to wielobarwne cudo. Tata wziął mnie za rękę i podprowadził bliżej. Gdy podeszliśmy do fasady budynku zrozumiałam, że to niezwykłe malowidło składa się z tysięcy maleńkich kawałków o różnych kolorach i odcieniach. Jedne mieniły się jaskrawą zielenią, inne nasyconym błękitem, jeszcze inne były tak granatowe, jak niebo przed burzą. Połączone tworzyły zachwycający obraz, gdzie żaden element nie był zbędny ani przypadkowy. Pomyślałam wtedy, że wielkie i zachwycające rzeczy składają się z maleńkich kawałków, bez których nie mogłyby zaistnieć. Z perspektywy małej dziewczynki nie mogłam rozstrzygnąć, co jest ważniejsze – całość czy składające się na nią fragmenty?
Czy z naszym życiem nie jest podobnie? Niczym mozaika składa się z milionów chwil i zdarzeń splecionych ze sobą nierozerwalnie. Dziś już wiem, że odpowiedź na pytanie o to, co jest ważniejsze nie ma znaczenia. Kluczem do szczęścia bowiem jest umiejętność dostrzeżenia i docenienia nawet tych najdrobniejszych rzeczy, które wydają nam się całkiem zwyczajne i nieistotne. Całe nasze życie przecież składa się z ulotnych momentów, krótkich chwil i zdarzeń, w których zamyka się sens naszego istnienia. To one wypełniają nasze minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące i lata. To z nich – niczym z wielobarwnych kawałków mozaiki – układamy swoje życie.
(Rozdział, z którego pochodzi ten fragment znajdziesz w mojej książce pod tytułem „Lustro. Refleksje, które pomogą Ci przejrzeć się w sobie)
